Przeżywam właśnie fascynację osobą, którą zdecydowanie nie powinnam się fascynować, i tęsknię za cudzym kotem, kiedy nie przychodzi.
Jakby był mój.
Jestem jednym wielkim chaosem. Ale to pozostawia nadzieję, bo z chaosu zawsze coś się wyłania.
Prawda?
Czasem wydaje mi się, że mam już właściwie sprecyzowane poglądy na różne sprawy, a potem włączam stację radiową Cicely na Alaskę i taki Chris nagle skłania mnie do kolejnych refleksji...
"...System jest jak ogon prawdy, a prawda jest jak jaszczurka. W rękach zostaje nam tylko ogon, a jaszczurka ucieka, wiedząc, że wkrótce wyrośnie jej drugi..."
Czy warto, czy może nie warto?
Nie wiem, i tak zawsze będę szukać sensu.
Bo czy to nie to poszukiwanie nadaje sens posiadaniu rozumu?
A kiedy zagubię się już wśród tych sensów i bezsensów to zawsze pozostają dwie cudowne rzeczy: natura i sztuka, które sprawiają, że nie skoczę. Nigdy, nigdy, nigdy!
Ostatnio płaczę przy piosenkach, jeśli są prawdziwe.
Zbyt dużo widzę, zbyt mocno czuję?
Cóż, wszystko ma swoje dobre i złe strony....
Chcę porysować.
Ale Zeit ist knapp.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz